kliknij aby powiększyć
1680x1050 : 1341 KB
worldoftanks
Nasze forum World of Tanks

Ta strona używa Cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

world-of-tanks.eu
world-of-tanks.eu


Przedwojenne samobieżne niszczyciele czołgów i samobieżna artyleria.

Pierwsze pojazdy pełniące rolę niszczycieli czołgów oraz artylerii samobieżnej to, bez wyjątku, modyfikacje legendarnego Renault FT17. W przypadku modelu Renault BS (art. sam.) zainstalowano krótkolufową haubicę 75mm firmy Blockhouse Schneider oraz przekonstruowano wieżyczkę, dodając dodatkowego członka załogi. Niszczyciel czołgów na bazie Renault FT - Renault FT AC był próbą zamontowania na jego podwoziu dział do zwalczania wrogich czołgów, co wymagało przeróbek wieży pojazdu.

Niszczyciele czołgów Lorraine 37 L AC i 39 L AM możemy opisać razem, ponieważ obydwa bazowały na wcześniejszej konstrukcji transportera opancerzonego. Lorraine 37 L AC był opancerzonym transporterem piechoty, którego produkcję rozpoczęto w 1939 roku, z kolei model 39 L był jego wersją rozwojową. Udoskonalony 39 L miał poszerzoną przestrzeń ładunkową, wyższe burty i zmieniony pancerz czołowy, co pozwoliło zwiększyć liczbę transportowanych żołnierzy. W ramach eksperymentu wyposażano owe pojazdy w działa 47mm (również wersję 47mm SA) do walki z wrogimi pojazdami, jak również 75mm haubicę w pojazdach artyleryjskich. Po zajęciu Francji zdobyczne Lorraine używane były prze Wermacht bez żadnych przeróbek, by w późniejszym czasie posłużyć jako baza pojazdu Marder I.

Niszczyciel czołgów SOMUA SAu 40 skonstruowano na bazie pojazdu S-35 i równolegle z nim skierowano do produkcji seryjnej. Różnice konstrukcyjne obydwu pojazdów były niewielkie. 75 mm działo "75mm Mle1929 de casemate", stworzone poprzednio dla wyposażenia bunkrów Linii Maginota, zamontowano w przedniej części kadłuba. Ciekawostką była możliwość częściowego schowania działa we wnętrzu kadłuba za pomocą napędzanego silnikiem podnośnika - cała operacja trwała ok 12 sek. Do zamontowania tej armaty konieczne stało się przeprojektowanie kadłuba, przez co pojazd był szerszy o 33mm i nieco wyższy.

Karabin maszynowy do obrony przed piechotą zainstalowano w wieży. Czołg produkowano w małych seriach, a dokładna ilość egzemplarzy jest nieznana.

S35 CA był kolejnym pojazdem na bazie czołgu S-35. Charakteryzował się otwartą konstrukcją kadłuba, w którym osadzono działo. Aby poprawić ochronę załogi przed odłamkami i pociskami, zamontowano dodatkowe opancerzenie na płycie czołowej. Upodobniło to nieco S-35 do niszczyciela czołgów Marder II.

Prace konstrukcyjne nad działem samobieżnym wsparcia piechoty rozpoczęto krótko przed wybuchem wojny. Zaproponowano szereg prototypów, wśród których projekt firmy ARL nie miał sobie równych. Jako podstawę konstrukcji wybrano pojazd G1. Wykorzystano z niego kadłub, kompletne zawieszenie oraz układ napędowy z przeniesieniem napędu (z niewielkimi zmianami). Gąsienice oplatały cały obrys pojazdu, co wyglądało dość archaicznie (jak konstrukcje z I WŚ), a w założeniach miało poprawić zwrotność pojazdu. Uzbrojenie pojazdu to działo APX kalibru 75mm (unowocześnione, mogące przebić 50 mm płytę pancerną na dystansie 1000m). Niewielka wieżyczka obserwacyjna została umieszczona na górze pojazdu. Zbudowano tylko 2 prototypy (według niektórych źródeł 1).

A teraz zapowiedziana wcześniej historia czołgów serii G1.
Pojazd SOMUA S-35 został odrzucony przez korpus piechoty jako nie spełniający ich wymagań, dlatego w grudniu 1935 roku ogłoszono nową specyfikację czołgu średniego wsparcia piechoty o wadze 20 T. Wymagania były następujące: działo kalibru 47mm, karabin maszynowy 7,5mm, pancerz 40mm, prędkość na drodze 50 km/h, w terenie 20 km/h, zasięg 400 km. Po pewnym czasie zdano sobie sprawę, że ograniczenie wagi do 20T nie będzie możliwe, przyjęto więc szereg modyfikacji dot. specyfikacji technicznych, przekształcając projekt w program pojazdu 35 tonowego z działem 75mm. Do konkursu zgłosiło się kilka firm, ale nie wszystkie podeszły do problemu poważnie. Szereg incydentów podważył rezultaty rywalizacji: firma SEAM ograniczyła się jedynie do wzięcia zaliczki na prototyp, firma Lorraine przygotowała zaledwie drewniany model, a FCM i SOMUA po prostu wycofały się z projektu. BDR konstruował swój prototyp w takiej tajemnicy, że kiedy nadeszły próby, konieczne stało się wyburzenie ściany sekretnego pomieszczenia, aby czołg mógł w ogóle wyjechać. Renault w ogóle nie dostało kontraktu, więc odłożyło swój projekt na półkę. Sami przyznacie - niezły początek, prawda?

Podsumowując, 1 czerwca stan projektów był następujący:

SEAM (G1P) 26 ton - prototyp zaprezentowany w Vincennes w roku 1937, według założeń czołgu do 20T, zamiast 40km/h osiągał prędkością maksymalną wynoszącą...14 km\h. Co więcej projekt zawieszenia, a w szczególności sam układ jezdny, był kiepski - gąsienice nie posiadały klinowych zębatek, co skutkowało słabymi osiągami w terenie. Poniatovski postanowił zamontować potężniejszy silnik, firmy Hispano-Suisa, o mocy 280 KM i zmodyfikować podwozie pojazdu. Prototyp był gotowy do testów. W dokumencie 12 № 5 174-1/12 komisja określiła sposób dostarczenia prototypów do testów w Vincennes - musiały one posiadać wieżyczkę na kadłubie i radiową łączność pomiędzy pojazdem a fortem Issi.
Z tego co nam wiadomo, Poniatovski nie posiadał ani "prawdziwego" uzbrojenia ani wieżyczki zamontowanej na pojeździe. Zamiast tego zamocowano prowizoryczny model tych urządzeń o wadze 2,5 T

Ocena BDR (G1B) brzmiała: "Projekt dalej w fazie dopracowywania. Komisja potrzebuje dodatkowych danych przed uznaniem, że projekt spełnia założenia. Wnosimy o: dopracowanie projektu poszczególnych podzespołów oraz redukcję wagi (37,5T), ponieważ przekracza nasze specyfikacje."

Dyskusja
alojz
Napisany 28 czerwca 2011 - 15:32
#1

użytkownicy
Boże. Francuskimi czołgami nigdy bym nie zagrał nawet gdyby mi płacili. Bez szans
Chętnie za to w nie postrzelam

antiochixv
Napisany 03 stycznia 2012 - 16:56
#2

użytkownicy
Zależy od punktu "strzelania" :) Fajna zabawa tymi Francuzami, choć wyglądają jakby były prototypami z ery napoleońskiej!


Zabrania się kopiowania, zmieniania i rozpowszechniania zawartości wortalu bez uprzednio otrzymanej zgody od redakcji.
Projekt i wykonanie strony ArtCoders © 2010 r.