Tagi: wyniki, nagrody, laureaci, zwycięzcy, koszulki, sklep, wyróżnienia, złoto

Nasz drugi wortalowy konkurs - "WoT moich marzeń" - dobiegł końca. Niecały tydzień temu zakończyliśmy etap przyjmowania prac i rozpoczęliśmy wybieranie najlepszych z najlepszych.
Otrzymaliśmy od Was 32 prace - kilka osób napisało recenzję, kolejnych kilku opowiadania, a niektórzy spróbowali swych sił w tworzeniu wiersza. Niestety, niektórych autorów poniosła wyobraźnia i zboczyli znacznie od głównego zadania postawionego przed uczestnikami tego konkursu, przez co nie mogliśmy wziąć ich prac pod uwagę przy wybieraniu laureatów. Tak jest na przykład z pracą Szturmiego, która bardzo nam się spodobała, ale niestety nie zmieściła się w ramach konkursu.
Uwaga, uwaga, prezentujemy szczęśliwą trójkę:
1 miejsce - szczurek157
Otrzymuje:
- 15 000 złota
- koszulka z logo World of Tanks
- czapka
- smycz
- podkładka pod myszkę
Oda do WoT’a
Strzały „w dziesiątkę” o punktacji zerowej
wciąż i bez ustanku zaprzątają mą głowę-
dowódca krzyczy, że „w dziesiątkę” trafiłeś,
a ty czołgowi nic nie zrobiłeś-
obrażeń żadnych, czołg przeciwnika nie ruszony,
a ty siedzisz przed ekranem ostro wkurzony!
Nie znoszę grać z tymi, co nic nie umieją,
a gdy trzeba pomóc, to zazwyczaj wieją-
zamiast osłaniać i walczyć w drużynie,
to się chowają by czekać, aż bitwa minie.
Ktoś mnie blokuje i staję się łatwym łupem,
bo ruszyć się nie mogę, i zaraz jestem trupem.
Lemingi i Nooby, co grać nie umieją,
niech chociaż mózgu używać zechcieją;
są niekompetentni i tylko przeszkadzają,
ludziom z drużyny chęci odbierają.
Nowe ciekawe „Patch’e” by się w grze przydały,
tak uważam ja i zapewne też klan cały.
My chcemy „Patch’y”! My chcemy „Patch’y”!
dla dobrych, starych i nowych graczy,
ale w terminie nam przedstawionym,
a nie tygodnie i miesiące opóźnionym!
W grze zawsze arta splasha ma takiego,
że nawet gdy nie trafi, zabija każdego,
a czasem ofiara nie ma się gdzie schować,
bo nie ma gór i domów, co mogą ratować.
Wystarczy jeden strzał celny z dobrej arty
i żaden dobry plan nie jest wiele warty,
a gdy tych art jest jeden do trzech z czołgami,
to ani ja, ani drużyna sobie nie pogramy.
Chciałby chyba każdy pokonać szalone medy.
Gdyby miał za co, kupiłby też typ59 wtedy,
ale kupić je mogą tylko najbogatsi
bez względu na to, czy mocniejsi, czy słabsi.
Moim marzeniem jest idealna gra,
w którą gra ten, kto się na tym zna-
by każdy gracz był mądry, był dobrym taktykiem,
bym trafiał we wszystkie lemingi, by uciekały „z krzykiem”,
a sam bym wszystko bez trudu dingował
i zawsze tylko w dobrych miejscach się chował.
Trzynastozgłoskowcem piszę kolejne strofy,
by Mickiewicza móc tym przypomnieć choć trochę.
Gdyby nie można było utknąć w teksturze gry,
to naprawdę bardzo wiele pomogłoby mi;
ten, komu taka rzecz się przydarzy niemiła
już się nie ruszy, zabiją go i „mogiła.
Marzeniem gra, w której wszystko jest w równowadze-
gdy żadna z drużyn na starcie nie jest w przewadze,
gdyż w równowadze zespołów najlepiej się gra,
bo wtem każdy z owych graczy swoją szansę ma.
By tak można było się zgrać całkiem w drużynie,
by nikt nie campił bojąc się, że zaraz zginie,
żeby nikt nie narzekał, że object jest nobem,
że tetka za szybka, mausa zabić się nie da,
lecz by każdy pomógł przy starciu z silnym wrogiem
bo dla zwycięstwa właśnie tak czynić by trzeba.
W tej grze i w dobrych czołgach wiele nas zachwyca,
Bo żeśmy zakochani w rdzy i w gąsienicach.
2 miejsce - Khaash
Otrzymuje:
- 10 000 złota
- czapka
- smycz
- podkładka pod myszkę
World of Tanks moich snów
By Łukasz „Khaash” Ważny
Budzę się o godzinie 8. Mam jeszcze 15 minut. O godzinie 8 następuje restart serwera, wprowadzane są na bieżąco poprawki w stylu naprawa blokowania się na jakieś mapie. Nie ma co narzekać. Taki restart 2 razy w tygodniu to mała cena za to, że można bezproblemowo pograć. Obwąchuje więc koszulkę. Czysta. Przeszła test. Jem ostatni kawałek pizzy zamówionej 3 dni temu i zasłaniam okno. Słońce to wróg nolife’a. Dobija 8.15. Odpalam luncher’a, a ten zaczyna mi pobierać jakieś dane. Patrzę w kalendarz. Rzeczywiście, dzisiaj jest 1 kwietnia. WG zapowiada datę swoich update’ów z 3 miesięcznym wyprzedzeniem i jak do tej pory można było według nich zegarki ustawiać. Ciekawe, czy nawiązali współpracę z NASA i ustawiają update’y według ich zegarów atomowych, czy co?
Sorry. Raz WG się spóźniło. 2 dni. W ramach rekompensaty urządzili graczom event – każdy dostał 250 golda, a na planszach były rozłożone losowe upominki. A to można było zebrać camo na 7 dni, a to jakiś sprzęt eksploatacyjny gratis. Fajna zabawa. Swoją drogą, WG znowu organizuje jakiś event. Wystawiają jakąś potężną maszynę (obstawiam P1500 lub KV6) i drużyna, która ją zniszczy dostanie Premium tank III tieru. Losowy. Trzeba będzie się ustawić z chłopakami z klanu.
No nic, wbijam na serwer. Hm, mam 5 milionów kredytów. Może kupiłbym Premium? Patrzę na cenę. 6 milionów. Cóż, chyba lepiej wydać te 30 zł na 2500 gold’a. Szkoda, że wszystko, co można kupić tak tanio za złoto, kosztuje tak drogo w kredytach.
Trzeba nabić swoje dzienne „gwiazdki”. Podwójna kasa i exp się przyda. Zaczynam od ISa – 4. Mam już elitarnego, ale w trakcie grindu dołożyłem z jego „konta” do kupna T-54, więc stąd ten brakujący milion. IS-4 to bardzo mocny czołg, dlatego zawsze na randomach losuje go wysoko. Czekam 30 sekund aż MatchMaker przydzieli mi graczy o podobnych statystykach do moich w czołgach max. 1 wyżej od mojego (bo wyżej nie ma XD) lub 1 niżej. Rzadko się zdarza, żeby IS-4 był top, ale dlatego, że doskonale radzi sobie z 10 tierami. Gorzej jest z np. T34. Dlatego on częściej jest „TOP” czołgiem. Jednak nigdy nie narzekałem na MatchMaker. To najbardziej udany moduł WoTa.
Podczas bitwy idzie mi nieźle. Patrzę w dolny róg, nad pasek HP. 2 zabitych, 1900 obrażeń zadanych, 4 wykrytych, 6 wystrzałów. Szybko wyliczam sobie, że jest to ok. 800 expa i jakieś 30k kredytów. Teraz już mogę grać luźniej, spłaci mi się udział w bitwie. Cieszę się, że WG prowadzi tak jawną politykę wobec graczy.
Nagle strzelam w IS-6. To nowy czołg. Niby zaliczona penetracja, jednakże nie odebrałem mu żadnego punktu hp. Coś jest nie tak. Proszę pozostałych graczy z drużyny na chacie głosowym by dobili IS-3, gdy ja się będę przeładowywał. Dali radę. Mecz się kończy. Sprawdzam pancerz IS-6. 130 milimetrów, rzeczywisty 230. Statystyki nie mają prawa się mylić. Moje działo ma 250 mm penetracji, więc sprawę trzeba zgłosić. W okienku „Bug Report” obok kanału chatu opisuję po angielsku co mi się przytrafiło w bitwie. Na szczęście wszystko nagrywałem. Po jakichś 5 minutach odzywa się do mnie ktoś z customer service. Prosi o wysłanie powtórki na ich adres e-mail. Wysyłam. Jestem pewien, że przy następnym restarcie serwera błąd zostanie naprawiony, a ja dostanę, w ramach rekompensaty, 50 złota. Niby nic, a cieszy. Wstaję od komputera, potykam się o kabel i uderzam głową w stół… Spadam w czarną otchłań.
Budzę się z krzykiem i zlany potem. Moja dziewczyna pyta się: „Co się stało?”. „To… To był koszmar! WG stworzył bezstresową grę!” – odpowiadam jej.
3 miejsce - _szarlej_
Otrzymuje:
- 5 000 złota
- smycz
- podkładka pod myszkę
„World of tanks 1.0 – pierwsze wrażenia”
World of Tanks zawsze była dla mnie grą wyjątkową i niezwykłą. Towarzyszyła mi w najważniejszych momentach życia, od studiów poprzez pracę zawodową, ślub, narodzenie dzieci a w końcu i wnuków. Zatem gdy po kilkudziesięciu latach aktywnego grania WG ogłosiło iż wydaje wersję finalną 1.0 byłem pełen nadziei ale także obaw. W końcu za kilka miesięcy skończę 80 lat i będę miał dużo czasu na granie podczas emerytury która zacznie mi wreszcie przysługiwać. Jak się okazało obawy były płynne bo gra jest rewelacyjna. Po zainstalowaniu aktualizacji pierwszą mapą która się ukazała była Malinówka. Gra na początku zaczęła się standardowo, ciężko było zauważyć zmiany. Kilku graczy puściło się pędem aby scautować bazę przeciwnika, nie zauważywszy, że w naszej drużynie nie ma artylerii, dołączył do nich KW, który widocznie znużony perspektywą kampienia za krzaczkiem postanowił popełnić samobójstwo, reszta mozolnie zaczęła jechać „na wiatrak”. Ja ustawiłem się przy bazie i zacząłem wypatrywać wrogich czołgów. Po chwili zauważyłem pierwszą i chyba najistotniejszą z wprowadzonych zmian. Zgodnie z zapowiedziami deweloperów całkowicie przemodelowano zachowanie ptaków na mapach i poszerzono ilość dostępnych gatunków. Bez problemu w trybie snajperskim dało się zauważyć, sikorki karmiące młode, trznadle wijące gniazda, jaskółki wyłapujące owady, zimorodki nurkujące w wodzie aby wyciągnąć z niej małe ryki. W grze zaimplementowano również jeden z najbardziej popularnych modów fanowskich: Over Birds Marker i dodano opcje jego konfiguracji. Teraz na stałe, bądź po wciśnięciu klawisza „alt” na klawiaturze nad każdym ptakiem są wyświetlane podstawowe informacje o nim takie jak: gatunek, nazwa łacińska, rozmiary, waga czy też zwyczaje. Wargaming nie przesadzał także w zapowiedziach, że nowy model zachowań ptaków będzie zgodny z rzeczywistością. Już podczas pierwszej gry korzystając z trybu snajperskiego zaobserwowałem grupę nieznanych mi ptaków. Korzystając z wbudowanego OBM szybko zidentyfikowałem je jako Philomachus pugnax – gatunek zwany potocznie batalionem bojownikiem. Ich zachowanie wydało mi się na początku dość dziwne: część z nich trzęsła głowami, rozkładała pióra i ogony, dreptała w miejscu, podskakiwała w górę, biegała tam i z powrotem. Reszta wyłącznie się przypatrywała. Z początku myślałem, że to jakiś błąd w skryptach sterujących zachowaniem ptaków ale informacje z Over Birds Markera wyjaśniły, że tak właśnie wyglądają gody tego gatunku. Realizm naprawdę powala na kolana. Oczywiście Wargaming nie zapomniało o tych, którzy za złoto chcą mieć dodatkowe opcje w grze – za niewielką jego ilość można dokupić na stałe dodatkowe, bardziej kolorowe upierzenie dla niektórych gatunków. Pojawiły się też drobne błędy – na mapie Koło Podbiegunowe udało mi się zauważyć perkozy pospolite, a jak wiadomo ten gatunek nie występuje tak daleko na północ – ale pamiętając o tym, że nie jest to symulator tylko gra zręcznościowa można na to przymrużyć oko. Podczas gry zdarzyła mi się też zabawna sytuacja. Celując do wrogiego czołgu nagle obraz stał się strasznie zamazany. Myślałem, że to artefakty z przegrzanej karty graficznej, jednak okazało się iż to orzeł przedni wystraszony hukiem wystrzałów narobił mi na wizjer. Do usunięcia tej niedogodności służy nowy sprzęt eksploatacyjny zwany „ściereczką” który możemy zamontować w każdym czołgu.
Do gry wprowadzono też mniej istotne zmiany. Dokończono drugie drzewko niemieckich niszczycieli czołgów i poprawiono balans francuskiej artylerii, która teraz strzela tylko co trzy sekundy. Usprawniono również cechę charakterystyczną czołgów rosyjskich takich jak T-34 czy IS-4 – działa fotonowe i pola siłowe w tych maszynach działają bardziej zgodnie z realiami historycznymi. Poprawiono też wreszcie irytujący błąd ze strzałami „za zero” na który narzekali gracze. Teraz takim rezultatem kończy się najwyżej dziewięć na dziesięć celnych strzałów – co praktycznie nie przeszkadza w rozgrywce. Podsumowując: otrzymaliśmy produkt dopracowany w każdym calu, na który warto było tak długo czekać i ze spokojnym sumieniem mogę polecić go każdemu.
Zwycięzcy jeszcze dziś otrzymają maile z prośbą o podanie adresu dostawy, a nagrody zostaną wysłane tak szybko, jak to możliwe.
Wszystkie otrzymane prace znajdują się w tym dziale na naszym forum.
Gratulujemy i dziękujemy za wzięcie udziału w zabawie!







