Pewnie zastanawiacie się teraz, czemu ktoś pisze poradnik do gry pojazdem, który grzeje miejsce w naszym garażu maksymalnie 3-4 godziny po pierwszym zetknięciu z World of Tanks. Otóż, kiedyś pewnie przyznacie mi rację, monotonna gra czołgami wysokich tierów w końcu się nudzi. Nadejdzie taki moment, w którym przesiądziecie się do czegoś „lżejszego” i zachęcam Was, abyście pokierowali właśnie Leichttraktorem. Niektórym może się to wydawać śmieszne, ale osobiście uważam, że gra tym „cackiem” daje mnóstwo frajdy, nieraz dużo większej niż bardziej zaawansowanymi pojazdami.
Przejdźmy do właściwej części poradnika. Na początek spójrzmy na trochę „suchych” statystyk naszego czołgu zakładając, że maksymalnie go ulepszyliśmy (co nie jest trudne i zabiera około 30-60 minut):

Wytrzymałość naszego czołgu jest znikoma, choć na swój poziom wystarcza, żeby kogoś „ubić”. Prędkość nie jest powalająca, za to przyspieszenie jest dość dobre. Zwrotność VK33 jest znakomita, co przydaje się na ulicznych mapach takich jak Himmelsdorf. Pancerz wykonany ze wzmocnionego, nitowanego kartonu może odbić co najwyżej strzałkę z pistoletu, należącego do jakiegoś dziecka. Zarówno penetracja, jak i uszkodzenia nie są atutem działka w naszym czołgu. Trzeba jednak zauważyć, że jest ono szybkostrzelne. 144 pociski na minutę wystarczają, aby solidnie komuś „dokopać”. Prędkość obrotu wieży jest dobra, natomiast zasięg sygnału i widzenia wołają o pomstę do nieba.
Zanim wyruszymy w bitwę, jeszcze tylko rzućmy okiem na „loltraktora”. Od zwykłego ciągnika rolniczego różni się praktycznie tylko tym, że nie ma przeszklonej kabiny, zamiast kół zainstalowano gąsienice i dorzucono do niego szybkostrzelne działko/karabin maszynowy.
Wchodzimy do bitwy. Trafiliśmy na Pagórki. Gra ładuje się. Po chwili następuje odliczanie, a my oglądamy pojazdy sojuszników, wrogów i otoczenie. Nie ma artylerii – to dla nas pocieszająca informacja. Ruszamy.
Ważnym elementem gry Leichttraktorem jest walka z drugiej linii. Nie powinniśmy jechać „byle do przodu”. Pancerz i wytrzymałość naszej maszyny na to nie pozwala. Dajmy szansę wykazania się sojusznikom posiadającym lepsze pojazdy. Jeżeli wiemy, że wróg posiada po swojej stronie artylerię, powinniśmy ustawić się w taki sposób, aby nie mogła nas trafić – za budynkami, skałami, wrakami, wzniesieniami itp. W drugiej kolejności patrzymy na to, czy mamy szansę bezpiecznego ostrzeliwania wroga. Jeśli tak, to bardzo dobrze, a jeśli nie, musimy poszukać lepszego miejsca lub cierpliwie czekać, aż osłabiony przeciwnik podjedzie do nas. Preferuję pierwszą opcję, ponieważ z natury nie lubię czekać (kupiliśmy przecież Leichttraktora w celu oderwania się od monotonnej gry na wysokich tierach). Podsumowując, najlepszą metodą walki jest tzw „ogień zaporowy”. Osłaniamy sojuszników z bezpiecznej pozycji, w miarę możliwości niszcząc kogo się da. Oczywiście trzeba regularnie przesuwać się za linią naszych sojuszników - o ile poruszają się do przodu.


